7 mitów na temat sukcesu w biznesie

7 mitów na temat sukcesu w biznesie

„Kiedy zorientujesz się, że jesteś w dołku, przestań kopać” (Will Rogers)

Ja się już zorientowałam się, nie kopię dalej. A ty?

Na webinarze w Klubie rozwoju rozmawialiśmy o drodze do sukcesu. Podzieliłam się swoimi doświadczeniami m.in. na temat mitów, które nieświadomie praktykowałam. Dowiedziałam się o tym, oczywiście, po fakcie ;). Nie popełniaj moich błędów.

A oto moja top-siódemka:

Mit 1. guru ma receptę ma sukces
“pójdę i nauczę się od X jak osiągnąć sukces”.

Wiele razy myślałam “teraz w końcu dowiem się co zrobić” a potem … i tak było inaczej. Guru ma swoją drogę a inni mają swoją. To co u niego się sprawdziło wcale nie musi u ciebie. Każdy metodą prób i błędów znajduje to, co jest dla niego jest skuteczne. Warto uczyć się od innych, ale trzeba też pamiętać, aby dopasowywać tą wiedzę do siebie.

 

Mit 2. “jak będę ciężko pracować to osiągnę sukces”

Ciężka praca nie gwarantuje niczego poza … ciężką pracą. Niestety taka prawda, nigdy nie masz pewności, że się opłaciło. Owszem, zwykle ciężka praca jest potrzebna do sukcesu.

Czy to się wyklucza?

Nie, jeżeli wizję, cele i działania masz dopasowane do siebie i swojego biznesu.
Nie, jeżeli działasz z sensem.

Dlaczego czasem ciężka praca w samodzielnie prowadzonym biznesie nie daje sukcesu? Bo na przykład:

– myślałeś (a nie sprawdziłeś w praktyce), że wiesz do kogo kierujesz swoją ofertę. Albo jest jeszcze gorzej, tak jak u mnie kiedyś – nie wiesz i mówisz do wszystkich (czyli ostatecznie do nikogo),

– wydaje ci się, że znasz swoją grupę docelową.  Tak naprawdę to nawet nie zapytałeś ich czy rzeczywiście chcą kupić to co im oferujesz i jeszcze mają na to pieniądze.

Kiepsko, co nie. Możesz ciężko pracować a efektów i tak nie będzie lub będą marne.

 

Mit 3. “wystarczy świetny produkt i kasa na reklamę a klienci będą walić drzwiami i oknami”

Z reguły tak będzie ci się tylko wydawało. Przykładowo, wydałam sporo pieniędzy na reklamę, ogłoszenia, ulotki i promocje. Osobiście albo zatrudniając do tego “ludzi którzy się znają”.  

Może pomyślisz, że produkt był kiepski. Nie, był rewelacyjny, zmieniał ludziom życie. Efekty ? Wydane pieniądze a sprzedaży ni widu ni słychu.

Do popełnianych powyżej błędów (czyli ślepe działania wg czyjegoś schematu, brak dookreślonej grupy, brak wiedzy czy oni w ogóle chcą to, co im oferuję) doszły jeszcze zmarnowane pieniądze.
Wnioski:

Po pierwsze – świetny produkt to za mało. Jak nie zaczniesz o nim mówić, albo będą o nim mówić klienci, to w jaki sposób mają się o nim dowiedzieć twoi potencjalni zainteresowani?

Po drugie – jak już zaczynasz o nim mówić, to czy to, co wtedy przekazujesz daje wartość innym, czy jest tylko kolejną reklamą, którą wrzuca się do kosza?

I po trzecie – w małych biznesach najlepiej na swoim produkcie znają się ich właściciele. Nikt z zewnątrz nie będzie miał takiej wiedzy jak ty. Nawet jeśli myślisz, że zatrudniasz profesjonalistów od reklamy, to na rynku za niewielkie i średnio duże pieniądze ciężko będzie znaleźć takich, których rozliczysz za efekty, czyli sprzedaż.

Dodatkowo z tą profesjonalnością też bym nie przesadzała. Mało kto przejdzie z tobą wszystkie etapy przed sprzedażą i sprawdzi czy twoje pomysły mają sens („chcesz reklamę i działania na fb swojego produktu? proszę bardzo, wrzucamy już dziś”).

W którymś momencie nawet zorientowałam się, że zleceniobiorca na fb zna się słabiej ode mnie. Ups, bolało.

 

Mit 4. droga do sukcesu jest oczywista: A => B
„mam cel X – więc trzeba zrobić to i to, a mój plan wygląda tak”

Ha! A ile razy okazywało się, że w rzeczywistości wyglądało to zupełnie, ale to zupełnie inaczej niż zakładałeś/łaś? Nastawiłeś się na drogę bez przeszkód? A tu ci niespodzianka … 😉

W pozytywnej, początkowej motywacji nie myślimy o tym, że zanim dojdziemy na górę często trzeba będzie jeszcze skręcić, zawrócić czy załatać spróchniały stopień.

Tak, nastaw się pozytywnie, ale załóż z otwartą głową, że wszystko może się zdarzyć. I zaakceptuj to.

 

Mit 5. “jak tylko pójdę na to szkolenie, przeczytam tą książkę i ….”

Może się tak skończyć, że i tak nie zaczniesz nic robić, dopóki nie będziesz wewnętrznie czuł, że jesteś gotowy. Ciągłe “za mało umiem” “jeszcze nie wiem wszystkiego” skutecznie blokuje twoje rzeczywiste działania.

Ale jak masz się przekonać czy zadziała u ciebie, skoro nie próbujesz? Teoria i wiedza to za mało. Najlepszy moment na rozpoczęcie jest teraz. Nie wczoraj (“a kiedyś to miałam siły …”), nie jutro (“a co jeśli się nie uda ?”). Ucz się i odrazu działaj, sprawdzaj, testuj ile się da. Bo tylko kolejne doświadczenia doprowadzą cię do twojego sukcesu.

 

Mit 6. “kiedy osiągnę sukces => będę szczęśliwy, będę miał władzę …”

Jeżeli tak myślisz, to … zapraszam na konsultacje 🙂
Myśląc w ten sposób oddajesz decyzję o swoim życiu (i szczęściu) zewnętrznym czynnikom.  

Zawczasu działaj. Sprawdź czy nie za często pojawia się u ciebie taka myśl: “jak już osiągnę to ../twój cel/ to dopiero wtedy będę szczęśliwy”, “jak będę miał X to będę szczęśliwy”. Tak to podsumuję – guzik prawda. Skoro twoja pewność siebie i poczucie sukcesu zależą od X, to gdzie jest twoje prawdziwe poczucie wartości?

Jest jeszcze jedna strona tego samego mitu: często sukcesem nie będzie to, co chcesz zobaczyć na końcu drogi (cel). Może się okazać, że jak się już tam znajdziesz, to szybko przestaniesz się z tego cieszyć.

„Droga do sukcesu zawsze będzie w budowie” – warto o tym pamiętać.

Jak podkreśla wiele osób uważanych przez innych za tych, którzy osiągnęli sukces: „to droga jest celem”. Marek Kamiński, zdobywca biegunów, wie co mówi: „samo miejsce nikogo nie uszczęśliwia, a jedynie to, co nosimy wewnątrz nas samych”.

 

Mit 7. trzeba myśleć pozytywnie
“moje myśli tworzą moją rzeczywistość”

I tak, i nie.  To nie do końca tak działa. Jeżeli pod takim pozytywnym myśleniem będą przekonania, które ci nie służą, to one i tak podświadomie cały czas działają. Mogą sabotować twoje wysiłki i nawet nie będziesz o tym wiedział.

Zwróć też uwagę czy przypadkiem nie jest to tylko myślenie zaklinające ponurą rzeczywistość.

I jeszcze jedno – takie pozytywne myślenie oparte jest na lęku, że w rzeczywistości może być inaczej (czyli tak czy inaczej nie wierzysz w to). A lęk zawsze będzie działał oporowo i tworzył blokady.

 

A jakie są twoje mity?
Na co byś zwrócił uwagę, aby pomóc innym w uczeniu się na nie swoich błędach?

Tagi: ,

5 komentarzy

Trackback  •  Comments RSS

  1. Anka Woźniak pisze:

    Rewelacyjny tekst, pełen wartości, dziękuje

  2. Mariusz Kozłowski pisze:

    Mity są jak najbardziej prawdziwe. Aczkolwiek mój punkt widzenia, dlaczego tak się dzieje, jest zupełnie inny. Wszystko ma swoje uzasadnienie w energetyce i „konstrukcji” duszy na to życie. Posługiwanie się wyłącznie umysłem i „zdrowym rozsądkiem” jest bardzo ograniczonym spojrzeniem, bo wiele elementów nie jesteśmy w stanie dostrzec. Chociażby różne sytuacje, które wydarzyły się we wczesnym dzieciństwie, do których nasz umysł i jakiekolwiek racjonalne analizy nie mają dostępu, a co z kolei ma krytyczny wpływ na nasz sukces. Z drugiej strony, słowo „sukces” jest bardzo ograniczające, bo zupełnie zatraca sens całości. No, ale podchodząc do tego racjonalnie i „umysłowo”, dążenie do sukcesu jest czymś oczywistym. Z punktu widzenia duszy i jej celów, absolutnie nie. Dlatego definicja tzw. „sukcesu” jest tutaj kluczowa.
    Tak czy siak, cały ten cenny artykuł stanowi podstawę do napisania kolejnego, w którym można byłoby się odnieść do poszczególnych (słusznych !) mitów z perspektywy naszej energetyki i duszy. A to zupełnie inna perspektywa, z której każdy wymieniony mit jest bardzo łatwo wytłumaczalny i „racjonalny”. Ale to już przerasta ramy typowego komentarza.
    Reasumując – autorka ma całkowitą rację z tymi mitami. Ich wytłumaczenie, to z kolei sprawa świadomości i przyjętego systemu przekonań. Co nie zmienia faktu, że trzeba unikać tych mitów, jak tylko się da 🙂

    • Wspaniały komentarz, dziękuję 🙂
      I tak, rzeczywiście artykuł pisany jest z poziomu mentalnego, ale dla wielu osób to dopiero początek ich drogi do zbudowania większej samoświadomości. Szczególnie wtedy, kiedy dopiero orientują się, że coś zaczyna być nie tak w ich życiu i biznesie. Może dla niektórych będzie to wystarczające i pomoże im już coś zmienić w działaniach. Ale dla niektórych będzie niewystarczające i będą szukali dalej.

      Sukces, dla umysłu, u każdego będzie oczywiście czymś innym, ważne więc będzie najpierw określenie co on dla kogoś oznacza. Na blokady z poziomu mentalnego, czy nawet emocjonalnego można znaleźć kilka prostych sposobów, ale najpierw potrzebna jest ich świadomość. A blokady z poziomu energetyki to już inna historia 🙂

      Bardzo cieszę się z komentarza p.Mariusza, bo okazał się on wstępem i zapowiedzią do kolejnego artykułu, który mam już w głowie. A będzie o biznesie i duchowości, czyli o takim prowokującym „czary mary” co dla niektórych 😉

      • Mariusz Kozłowski pisze:

        Super. Jak artykuł, będzie gotowy, proszę o linka.

        Ja nie wiem, czy jest coś takiego, jak poziom podstawowy i zaawansowany rozumiany jako: mentalny to podstawowy, a energetyka to zaawansowany. Jasne, bardzo wiele zależy od świadomości. Jak ktoś bazuje na poziomie mentalnym, bo innego nie uznaje, to trzeba szukać rozwiązań na tym poziomie i absolutnie nie zmuszać do innych poszukiwań, bo taka osoba zupełnie może nie mieć zapisane w planie duszy poszerzanie świadomości. I nic w tym złego.

        Natomiast, kiedy osoba zaczyna mieć np. problem z lękiem przed wystąpieniami publicznymi i walczy ze sobą na poziomie mentalnym i nic to nie daje, to najgłupszą rzeczą, jaką może zrobić coach biznesowy, to za wszelką cenę dalej „na siłę” coś robić, aby tę sytuację zmienić. Bo każdy jest inny. I nie każdy MUSI występować publicznie. Przecież ten lęk, to może być bardzo wyraźny głos serca (żeby nie wchodzić w inne ezoteryczne pojęcia), że ta osoba nie ma się realizować w taki sposób. Może ma 100 innych darów i talentów, o których śmiałek na scenie może tylko pomarzyć.

        I tutaj jest klucz programu. Bez poznania planu duszy, próbuje się wmówić ludziom, że mają robić to samo, co inni. A jak tego nie robią, to znaczy, że coś z nimi jest nie tak, że mają blokady, że powinni z nami pracować nad ich usunięciem itd. Że mają nie czuć lęku w pewnym sytuacjach, że mają dążyć do sukcesu w biznesie jak osoba ABC, że mają planować cele itd.

        A może osoba ma zupełnie inne zadania? Czy ktoś o tym pomyślał? Nie każdy musi mieć profil na facebooku. Więcej – dla niektórych osób posiadanie takiego profilu może zabić jego/jej biznes. Nie każdy musi planować swoje cele, bo dusza chce doświadczać pewnych rzecz w inny sposób. Nie każdy musi pracować z wzorcami sukcesu opracowanymi przez osobę ABC. Człowiek nie jest robotem, które pracuje w oparciu o te same procedury, zadania, wydajność itd. Bo jak nie, to jest coś z nim nie tak.,

    • Acha, i gdyby „popełnił” Pan artykuł o mitach z perspektywy energetyki to koniecznie proszę o linka!

Dodaj komentarz

Top