Biznes + duchowość = WSZM

Biznes + duchowość = WSZM

czyli Wielka Szalona Miłość. Ale jak to, biznes i duchowość razem? To się w głowie nie mieści!

Być może od razu przed oczyma pojawia ci się biznesmen, który ukradkiem przemyka do wróżki, aby ta podpowiedziała mu co robić, podpisać kontrakt czy nie? A może wyobraźnia podsuwa ci śmieszną kobietę z kartami układającą tarota, albo nawiedzoną szamankę, w długiej spódnicy i pobrzękującą tanią biżuterią, która próbuje naciągnąć na kasę kolejnych naiwniaków.

Myślisz – biznes może i tak, ale tylko dla tych, którzy wciskają ciemnotę innym (w obecnych czasach!). Jakieś tam hokus-pokus czy inny wróżbita Maciej (pozdrawiam! :)). Zarabiają na tym i tyle z tego jest. Może ciśnie ci się na usta tylko jedno słowo – brednie.

I masz rację. Oszołomów nie brakuje. Naciągaczy – bez liku. “Kup moje szkolenie, kup. Tylko dzięki temu będziesz bogaty, sławny i piękny! I to bez wysiłku!. Jak nie kupisz to się nie przekonasz” 🙂

Duchowość, słowo mistyczne.

Zabobony, średniowiecze, klątwy i inne bzdury. To niestety z tym tak wielu ludziom kojarzy się słowo “duchowość”.

Wydaje się, że w tym ‘logicznym’ i korporacyjnym świecie nie ma na to miejsca. Zupełnie nie widzimy też jej związku z pracą i biznesem. To tak, jakby istniały dwa odrębne światy. Czy tak różne mogłyby mieć ze sobą coś wspólnego?

 

No jak to tak? Buntuje się logiczny umysł.

Nie wiem jak twój, ale mój się buntował, oj długo stawał okoniem. Nawet teraz czasami jeszcze podskakuje i wierzga nogami, krzycząc “czyś ty na głowę upadła?” Zaraz włącza się zwątpienie, kiwanie z politowaniem głową. Dusza mówi – nie ma mowy, to się nie da, to dwa odrębne światy.

Ale chwilka – czy na pewno to głos duszy? A może przekonań, starej wiary w to, że biznes to biznes, a duchowość to co najwyżej w kościele.

 

U niektórych, jak „na straganie w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy”:

UMYSŁ – martwię się …
SERCE – wyluzuj …
UMYSŁ – ale jestem kompletnie pogubiony!
SERCE – po prostu idź za mną
UMYSŁ – ale nigdy tam wcześniej nie byłeś
SERCE – zaufaj mi, spodoba ci się
DUSZA – jeśli wasza dwójka by się zamknęła, pokazałabym ci mapę.
(źródło: internet)

 

Nie każdy jest gotowy na spotkanie z sercem, a co tu jeszcze mówić o duszy. Ciężko o to w biznesowym świecie. Chyba, że mówimy o pewnej reklamie z sercem i rozumem.

A może wcale nie tak trudno to wszystko połączyć? A może to co widzisz to tylko jedna wersja rzeczywistości i wcale nie jest niemożliwe znaleźć biznes czy pracę w pakiecie z sercem i duszą?

Biznes i dusza – zgrany zespół.

Na facebooku uczestniczę w jednej z grup na temat prowadzenia biznesu, marketingu i wszystkiego co się z tym wiąże. Lubię tam zaglądać, zostawić polubienie, uczestniczyć w dyskusjach, czasami napisać coś od siebie. Ta grupa ma swój rytm, konkretnie określone dni np. na reklamę, dzielenie się odkryciami czy pytania. Niby nic nadzwyczajnego, ale nie jest to zwykła i kolejna grupa biznesowa.

Należy do niej ponad 22 tysięce kobiet (!) a nie znajdziesz tam krzty hejtu i spamu czy tzw. osobistych wycieczek. To na pewno zasługa założycielki, w tym jasno określonych zasad ale i osobistej odpowiedzialności osób uczestniczących w tej społeczności.

Czuje się tam klimat wsparcia, pomocy i uczenia od siebie nawzajem. Tak, naprawdę się to odczuwa. To grupa, która w pierwszym zdaniu opisu ma założenie, że to “networkingowa grupa dla przedsiębiorców z sercem i duszą”. I nie, nie są tam zapisani tylko jasnowidzowie 😉

Ale już na przykład znajdziesz tam osoby, które wykorzystują w pracy zdolności intuicyjne czy również coś, co określamy ogólnie jako duchowość. Widzę tam kobiety z prawdziwą iskrą i pasją (tak tak, słyszałam coś o tym, że pasja jest niby przereklamowana ;-)) bez względu na to czy zajmują się biznesem związanym z uzdrawianiem czy sprzedażą kosmetyków. Czy mówią o swojej “duchowości”? Rzadko, ale tam czujesz ją w powietrzu, w atmosferze i nastawieniu.

 

Zawsze masz wybór.

Tak więc mój drogi / moja droga, wszystko zależy od tego, czego się szuka i na czym się skupia swoją uwagę. To ta grupa mnie znalazła, a nie ja ją.

Łatwiej jest istnieć tylko w tym, co się widzi naokoło, a może w tym, co pokazują inni, media, oraz uznać to za jedną istniejącą rzeczywistość (pisałam o tym też tu Cztery mądre małpki). Cały czas jesteśmy uczeni rozumieć ten świat z poziomu mentalnego, dlatego wielu osobom nawet nie przyjdzie do głowy, aby pomyśleć (!), że to tylko jeden wymiar tzw.rzeczywistości. Może i religia próbuje poszerzyć ten obszar, ale moim zdaniem w dzisiejszym świecie mało zostało z prawdziwego jej znaczenia (ciekawie pisze o tym David R.Hawkins w „Siła czy Moc”).

 

Przestałam już oddzielać te obszary mojego życia. Więcej, zaczęłam świadomie wprowadzać ducha/intuicję do biznesu. Zdumiewające jak wiele rzeczy się upraszcza wtedy, kiedy można dać się prowadzić duszy, czy tam inaczej zwanej mądrości , intuicji. Etykietki i nazwy nie są tu ważne.

Jesteśmy przecież całością, nie tylko swoim umysłem. Można pięknie to wszystko połączyć i korzystać z całego dobrodziejstwa. Można otworzyć się na swoją moc i dać prowadzić w zgodzie ze swoimi wartościami.

Coś czuję, że ten temat nie skończy się na tym jednym artykule.

Podziel się

Tags:

Top