Ciało do ciebie mówi cz II. Sygnały dysharmonii

Ciało do ciebie mówi cz II. Sygnały dysharmonii

Sygnały dysharmonii to wszystko to, co czujemy, myślimy i odczuwamy jako niekomfortowe, niesłużące zdrowiu i naszemu dobremu samopoczuciu.

Zanim przejdziesz dalej czas na kolejną własną inwentaryzację. Jednak nie po to, wyrzucać sobie i krytykować się, lecz uświadomić skąd zaczynasz i w którym miejscu teraz jesteś. Po to, aby móc dalej coś z tym zrobić.

Bądź ze sobą szczery, niech prawda będzie punktem wyjścia.

  • w jakim stopniu w skali 0-10 czujesz, że masz kontakt ze swoim ciałem?
  • czy lubisz swoje ciało, na ile w skali 0-10?
  • co ci się konkretnie w nim podoba, co szczególnie lubisz? dlaczego?
  • co ci się w nim nie podoba? dlaczego?
  • jak dobrze znasz swoje ciało, czy wiesz, gdzie znajduje się trzustka, wątroba albo nerka?
  • czy umiesz dostrzec gdzie w ciele odczuwasz smutek, gdzie złość i inne emocje?
  • w którym miejscu zwykle odczuwasz stres?
  • czy są takie miejsca, które często są spięte?
  • w którym momencie zauważasz napięcie albo pierwsze oznaki choroby?
  • czy umiesz obserwować swoje myśli bez wpływania na nie?
  • czy umiesz oddzielić siebie od swoich emocji?

 

Nie przyznajesz sobie tutaj punktów za wiedzę, tylko sprawdzasz swoją podstawową relację z ciałem. Krótka chwila zadumy i analizy może podpowiedzieć w jakim stopniu jesteś zdolny do odbioru sygnałów dysharmonii.

 

Lata świetliste temu nie umiałam nawet nazwać swoich emocji. A już na pewno nie łączyłam ich z ciałem. Jedyne co w efekcie widziałam to stres, jego skutki i emocjonalne wyczerpanie. Oczywiście, czułam emocje, ale żeby się im przyglądać bliżej, co to, to nie.

Czy wiesz, że uczucia odczuwasz również fizycznie? Umiesz je rozpoznać?

Każdy z nas jest inny, nie ma jednej określonej ramy dla wszystkich. Poznaj lepiej siebie, poprzyglądaj się sobie.

Zrób proste ćwiczenie – usiądź w skupieniu i przypomnij sobie coś smutnego, zaobserwuj reakcje twojego ciała. Potem zrób to samo ze złością, itd.

Kolejne ćwiczenie – usiądź w skupieniu, nastaw timer na 3 min. i obserwuj swoje myśli. Nic z nimi nie rób, nie odpychaj, nie zmieniaj, tylko obserwuj.

Inne ćwiczenie – leżąc w zrelaksowanej pozycji przebiegnij uwagą całe swoje ciało. Nic nie rób, tylko obserwuj, zauważaj napięcia, i przesuwaj się uwagą dalej.

 

Twoje ciało jest jedyne w swoim rodzaju. Stań się ekspertem w jego odczytywaniu, w końcu to ty jesteś jego właścicielem 😉

Mam w domu 3 wychodzące na dwór koty. Każdy z nich inaczej daje mi znać, że chce wyjść. Jeden miauczy, drugi siada na podłodze obok mnie, a trzeci drapie w drzwi. Musiałam poznać ich zwyczaje, aby wiedzieć o co im chodzi. Tak samo ty możesz poznać swoje automatyczne zachowania, swoje emocje i myśli.

Emocje zamknięte w ciele.

Istniało i nadal istnieje w społeczeństwie takie przeświadczenie, że emocjami trzeba „zarządzać”. Zwykle dla większości ludzi to oznacza, że trzeba nad nimi “zapanować”, aby broń boże nie przeszkadzały w życiu. A najlepiej, aby się w ogóle nie pojawiały, bo wynikają z tego tylko same kłopoty. Powszechnie również wiadomo, że chodzi o te “negatywne” uczucia, bo przecież z pozytywnymi nie ma żadnego problemu. To jest taki model funkcjonowania, który kiedyś wyznawałam – emocje najlepiej wyciąć w pień.

Emocje wyładowane.

Po drugiej stronie anty-relacji z ciałem mamy równie często spotykany schemat “bycie asertywnym inaczej”, czyli jak dla mnie zwykłe chamstwo. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że zdrowiej jej upuścić z siebie emocje, wyładować i po sprawie. A że innym się przy okazji dostanie? To … nieważne, bo przecież “mówię co myślę, nie chowam emocji i jestem sobą”. Hm…

Emocje na wolności.

No cóż … obie postawy niewiele mają wspólnego ze zdrową komunikacją ze swoim ciałem.

Pierwsza prowadzi do blokady emocji, zaprzeczania im, “wchodzenia” ich w ciało a w rezultacie do chorób. Druga do niekontrolowanej agresji i wyżywania się na innych pod pretekstem “bycia sobą”. Obie skrajności to jeszcze daleka droga do emocji na wolności. Emocje traktowane jako informacje niosą nam bardzo cenne wskazówki.

Zauważanie ich, akceptacja że są jakie są, przełożenie ich na język rozumu i zrozumienie co chcą nam powiedzieć, to emocjonalna wolność. Spełniają swoją informacyjną rolę i wtedy mogę puścić je wolno. Ja sama jestem wolna.

 

Ciało może być twoim wspaniałym przewodnikiem.

Tylko czy sobie na to pozwalasz?

Na początku odbudowywania swojej relacji z ciałem szczególnie przydatna jest umiejętność bycia uważnym na siebie. Wspaniale uczy tego uważnościowa medytacja np. skanowanie ciała, uważność na oddech, uważność w codziennych czynnościach, itd.

Tutaj zwykle polecam doskonałą książkę wraz z nagraniami medytacji do programu mindfulness “Świadomą drogą przez depresję. Wolność od chronicznego cierpienia” M.Williams, J.Teasdale, Z.Segal, J.Kabat-Zinn (nie tylko dla osób z depresją).

Uważność.

Oj, to nieraz długa droga. Przechodziłam przez to mozolnie ucząc się siebie zupełnie od nowa. Zbliżając się do siebie bez nawykowego unikania niekomfortowych uczuć. Uczyłam się nazywać trudne emocje po imieniu, dawać im prawo do istnienia, akceptować siebie świat i takimi, jakie są, traktować sygnały z ciała i umysłu jak dobrych przyjaciół. A wszystko po to, aby doświadczyć, że w końcu wytworzyła się przestrzeń do mądrego działania. Do bycia twórcą a nie tylko odtwórcą w swoim życiu.

Taka nauka przyzwolenia na to co jest oraz obserwacji siebie, ujawniła swoją siłę w życiowych sytuacjach. To wspaniałe uczucie, kiedy możesz sygnały dysharmonii wychwytywać wcześniej. Działać bez oszukiwania siebie, z już jaśniejszym umysłem.

Gotując mleko wystarczy chwila nieuwagi i masz gwarantowane sprzątanie. Mleko się wyleje, za późno na reakcję. Podobnie jest z emocjami. Uważność daje możliwość bycia świadomym wcześniej. Każdy z nas ma taką moc. Poszukaj jej w sobie.

Acha, i jeszcze jedno. Systematyczny trening uważności zajął mi około pół roku. Dlatego taka moja wskazówka – na początku nie oczekuj od siebie za wiele i bądź dla siebie wyrozumiały 🙂

Będąc w relacji pokojowej ze swoim ciałem, umiejąc się z nim dogadywać łatwiej ci będzie wejść w głębszą strefę, intuicyjną. O czym w następnym artykule.

Photo by Japheth Mast

 

Aby wyzdrowieć najpierw musisz czuć. Wsłuchaj się w swoje ciało i zaufaj naturalnej mocy samouzdrawiania. Niech twoje ciało zacznie z tobą współpracować, a ty z nim.

Inna Segal

Podziel się

Tags: ,

  • Teresa Bogusz

    Pani Iwonko,
    Mam talkie same problems jak miała Pani, dlatego chcę coś robić dla siebie. Prawie 10 lat temp miałam operacje piersi- wyrok nowotwór. 8 lat ćwiczę jogę terapeutyczná. Po kazdych zajeciach zostawiam stres na macie. Przez ostatnie tygodnie codziennie zajmuję się EFT, wyzwoliłam w sobie energię do walki o siebie. Teraz liczę, że wiele zyskam po kursie. Obiecuję, będę pilná uczennicá.
    Pozdrawiam cieplutko
    Teresa B

Top