Ciekawość to pierwszy stopień do nieba

W dzieciństwie nie znosiłam powiedzenia “ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. Kojarzyło mi się z lekceważącym odganianiem się od dzieci przez dorosłych, szczególnie kiedy o coś pytałam. Niby dlaczego bycie ciekawym miałoby być czymś złym?

Jednak takie “mądrości” ludowe, powtarzane raz po raz w pewnym momencie stają się prawdą w umyśle dziecka. Tak m.in. rodzą się przekonania, coś, w co głęboko wierzymy.

Jakiego zachowania może nauczyć tego typu przysłowie?

Ano tego, że nie warto się interesować czymś nieznanym, nie powinno się za dużo pytać, że to co innych “to nie moja sprawa”, że pytanie się oznacza niewiedzę a niewiedza to bycie głupim, że wstydzimy się później o coś zapytać, przyznać do niewiedzy, itd..

Patrząc na siebie dzisiaj, możesz nawet nie być świadomym, że pewne zachowania, poczucie wartości czy uczucia wynikają z tak głęboko zakorzenionego powiedzonka. I jakże często nie wystarczy sobie powiedzieć “dzisiaj już w to nie wierzę”, ponieważ podświadomość ma nad tym pieczę i nie pozwoli tak sobie wymazać “prawdy”.

Dzisiaj ciekawość jest moim nauczyciel