ofiara

Jestem ofiarą, czyli najciemniej pod latarnią

Zwykle kojarzymy bycie ofiarą jako oczywiste zachowanie w trójkącie kat-ofiara-wybawiciel z byciem nieustannie nieszczęśliwą, obwinianiem wszystkich dookoła i robieniem z siebie osoby wiecznie pokrzywdzonej. Smutnej, zgorzkniałej, użalającej się nad sobą.

Niektórzy, w tym ja, nie utożsamiają się z tą rolą na takim oczywistym poziomie. Zaskakująco dla mnie pewnego dnia przyszedł i rozgościł się w mojej świadomości … archetyp ofiary. 

Bardzo to było dla mnie ciekawe odkrycie, bo absolutnie odrzucałam do tej pory taką możliwość. Moje postrzeganie siebie było całkowicie inne niż znany powszechnie stereotyp.

Jestem ofiarą i nie zawaham się przyznać

Od dłuższego już czasu dużo pracuję nad tym, co do mnie na co dzień przychodzi, co mnie niepokoi, zajmuje, martwi i frustruje. Nie zastanawiam się nad tym i nie rozważam tego za długo, ale dopuszczam do siebie i przyjmuję jak jest. Taka jest po prostu moja prawda na dany moment a ja pozwalam jej być.

Tak zaopiekowane emocje, myśli i odczucia mają szansę pokazać swoją głębię. Swoje źródło.

Pewnego dnia, po jakimś spięciu w rodzinie, intuicyjnie otworzyłam jakąś książkę. Otworzył się rozdział o Archetypie ofiary. Czytając opis otwierały mi się oczy. Ale jak to? Czy ja też jestem ofiarą, tylko o tym nie wiem?

No cóż mam ci powiedzieć … Niełatwo to powiedzieć, ale tak 😉

Ofiara – cień i światło

Archetyp ofiary to nie tylko to co, napisałam na początku, czyli obwinianie innych, świata czy sytuacji o wszelkie nasze nieszczęścia albo chęć wzbudzania współczucia u innych. To także poczucie bycia bezbronną, słabą, pokonaną, niedocenianą, niezauważaną, wykorzystywaną przez innych, czy braku wpływu na kogoś lub coś. 

“Nic nie mogę z tym zrobić, to nie ode mnie zależy, nie ma sensu nic zmieniać bo, zostanę w gorszej sytuacji niż jestem, będę samotna”, czyli lęk i bezsilność. Ale także wpadanie w zdenerwowanie, złość, irytację lub nieprzyjemny nastrój, gdy coś nie jest po naszej myśli, gdy inni czegoś od nas ciągle chcą. To również powracająca frustracja i poczucie niesprawiedliwości.

Czy to zauważamy? Nie zawsze. Nie zawsze też jesteśmy świadomi, że to w innych lub w świecie upatujemy przyczyny naszych nieszczęść. Jest też nieraz tak, że to w innych widzimy tę część nas, która nie jest ujawniona i uznana, jak np. ”ona zawsze musi mieć rację, nigdy nie przyznaje się do błędu, to jego wina, to niesprawiedliwe, że mnie tak traktuje”. 

Ogromnie trudno jest się przyznać, że to co nas w innych uwiera, to jest w jakimś stopniu nasze, że to nasze kawałki pokazują się na zewnątrz. Nie widzimy swojego cienia, nie jesteśmy go świadomi.

A jeśli coś już zaczyna się do nas przebijać, wpada jakiś promień sświadomości, że może nie tylko inni są winni, to pojawia się pytanie:

Co z tym możemy zrobić?

Nie jest to łatwe, ale zaskakująco proste: przyjąć, postarać się zrozumieć, zaopiekować sobą, pokochać i … puścić uzdrowione wolno. 

Stań naprzeciwko swojej wewnętrznej ofiary, porozmawiaj z nią, daj uwagę i troskę. Powiedz „rozumiem, szanuję, akceptuję”. Wysłuchaj, pociesz, odpuść.

Tyle. Ale też często bardzo trudne, wiem po sobie.

Akceptując archetyp ofiary w sobie pozwalasz ujawnić się sile, odwadze, poczuciu własnej wartości, zdrowym stawianiu granic, uczciwości, wytrwałości i szacunku do siebie. Pomoże ci zatrzymać w sobie siłę, bez wyrzucania jej z siebie w postaci gniewu czy krytyki.

Pozwól sobie poczuć swoją odpowiedzialność za siebie. EFT może ogromnie w tym pomóc. Piszę książkę na ten temat, będzie o wyjściu z roli ofiary. Zapisz się na newsletter, by nie przegapić daty premiery.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *