Rozwój duchowy?

Dzisiaj chciałabym ci napisać o tym, jak zaczęła się moja zabawa z rozwojem duchowym, choć wtedy była trudem, w pocie czoła odkopywania siebie ze stresu i emocjonalnego bólu. Podzielę się swoimi doświadczeniami z początków, czyli z kursu EFT, ale od strony uczestnika.

Bo mam teraz to szczęście, że również organizuję oraz prowadzę takie kursy (samodzielnie oraz w ramach Fundacji Numen). A przypomniała mi się moja historia przy okazji kolejnej edycji kursu, na który zbieramy chętnych (zapraszamy, napisz :)).

I tak pomyślałam, że może będzie to dla ciebie inspiracja do poszukania swojej drogi rozwoju, niekoniecznie nazwanego duchowym, tak jak EFT zapoczątkowało go dla mnie (tutaj w skrócie czym jest EFT – link).

Rozwój duchowy, wtf?

Pamiętam jak 7 lat temu wysłałam swoje zgłoszenie na kurs trenerski EFT. Wtedy prowadziła go Joanna Chełmicka, autorka pierwszego polskiego kompleksowego podręcznika do tappingu, razem z Kasią Dodd sprowadziły metodę do Polski. Jak się dużo później okazało mój kurs był ostatnią taką jego edycją, ponieważ Joanna wyjeżdżała z Polski (wtedy nie było takich planów).

Zatem, po wysłaniu zgłoszenia z niecierpliwością czekałam na odpowiedź. Czy się dostanę, czy sobie poradzę, czy to jest dla mnie? Nie byłam pewna, bo dodatkowo na stronie przeczytałam informację o kwalifikacji na kurs.

Trochę się stresowałam, choć jak się okazało niepotrzebnie, bo chodziło właściwie o to, aby na kurs nie trafiły bardzo przypadkowe osoby i w trakcie aktywnego leczenia psychiatrycznego. Ponadto nie trzeba było mieć żadnego wcześniejszego doświadczenia z tappingiem.

Uff. Udało się i bardzo się ucieszyłam widząc email potwierdzający mój udział. Byłam przygotowana i podekscytowana na pierwsze zajęcia, hotel wcześniej opłacony. Niestety, chwilę przed terminem dostałam wiadomość, że kurs jest odwołany, ponieważ Asia się rozchorowała. Ależ szkoda… No cóż, musiałam trochę poczekać na następny termin.

W końcu szkolenie się zaczęło.

Nie wiedziałam jeszcze, jak zmieni ono moje późniejsze życie 🙂

Uczyłam się siebie, od początku

W kręgu kilku osób, krok po kroku, poznawaliśmy sami siebie. Byłam trochę zaskoczona, bo podczas ćwiczeń dzieliliśmy się najtrudniejszymi momentami z naszego życia. A tak być musiało, bo teoretyczne eft po prostu by nie miało sensu i by nie zadziałało. Ja chyba oczekiwałam więcej teorii a dostałam łzy, bezmiar smutku, złości czy beznadziei. Ale z drugiej strony była p