Strach przed porażką, odwaga i wielka magia

Och, ten strach ma wielkie, wręcz ogromne oczy. Prawda jest jednak taka, że istnieje tylko w naszej głowie. W mojej czy w twojej. Tak, tak, wiem, jest tak realny, że mocno w niego wierzymy. Ale, krótko mówiąc, strach przed porażką jest strachem bez sensu.Weźmy tak na logikę i spróbujmy go rozgryźć.

Czego tak naprawdę się boisz? I co on ci daje?

Można popatrzeć na porażkę czy sukces jak na wiatr, który może zawieje, a może dziś jednak nie zawieje. Może się uda, a może się nie uda, więc lepiej się zawczasu trochę pomartwić, prawda? A jak się już pomartwimy, to co, co dalej? Może się uda a może nie.

Czy to rozwiązało nasz „problem” choćby ociupinkę?  
Nie sądzę.

Dlatego przestań się zamartwiać czy wyjdzie, bo to nie ma żadnego sensu. Żadnego.

Rozbrój ten strach umysłem. On nic ci nie daje, a wręcz przeciwnie, zabiera spokój i jasny umysł, które, umówmy się, jednak w życiu bardziej się przydają, niż nierealne lęki.

Popróbuj, wytłumacz sobie jak małemu dziecku, że nie ma czego się bać, że to tylko zgaszone światło i jak zrobisz ‘pstryk’, to ciemność znika. Tak samo tutaj.

Nigdzie nie pójdę, zostaję z tobą kochanie.

Jeżeli jednak strach ten jest tak uparty, że