Prawdziwe źródło miłości

Jak to jest, że czujesz się niekochana, niedoceniana, i to wtedy, kiedy tak bardzo się starasz i sama mocno kochasz.

Gdzie jest ta miłość?

Dbasz o tego kogoś, nieba byś mu przychyliła, ale masz wrażenie, że to nie wystarcza. Wydawałoby się, iż naturalnym jest oczekiwanie w zamian tego samego. Ja daję, ty dajesz, i rachunek powinien się zgadzać. /ps. nie dotyczy to tylko kobiet/

Jak to jest, że kiedy będąc samotną, z pokładami miłości bez limitu, czujesz frustrację i niesprawiedliwość. Przecież masz tak wiele do zaoferowania, a kandydata do obdarowania tą miłością, jak nie było, tak nie ma.

Czujesz, że coś tu nie gra, nie sprawdza się, nie działa. Sfrustrowanie się pogłębia i dopada cię cykl depresyjno-ofiarowy. To znaczy ty jesteś ofiarą tego niesprawiedliwego świata.

Wygląda mi na to, że o kimś tutaj permanentnie zapominasz, pomijasz najważniejsza osobę. Samą siebie.

Instrukcja miłości

Nie wiem czy czytasz instrukcje w samolocie, ale jest tam takie zdanie: “Pasażerowie podróżujący z dziećmi zakładają maskę najpierw sobie, a następnie dziecku”. Zdziwiłam się czytając to po raz pierwszy, bo przecież podczas katastrofy w naturalnym odruchu ratowałbym swoje dziecko. To takie oczywiste.

Takie zalecenie ma jednak swoje uzasadnienie – kto pomógłby dziecku, skoro ja w tym czasie byłabym nieprzytomna?

 

W miłości chodzi o to samo. Tak jak z maską w samolocie najpierw trzeba zatroszczyć się o miłość do siebie.

Szukając jej dokoła, nie znajdziesz jej. Ok, może i znajdziesz, ale będzie ona obarczona pewnymi warunkami. Jej źródło będzie na zewnątrz, uzależnione od innych. Tym samym oddajesz swoją moc.

Jeżeli twój związek nie do końca wygląda tak, jakbyś chciała, to czy przypadkiem nie oczekujesz miłości od partnera myśląc “ja już swoją część dałam, teraz kolej na ciebie”?

Jeżeli jesteś sama i ciągle czekasz na tego jedynego myśląc, że b